Tezę tą usłyszaną najpierw we wiadomościach a potem w porannej telewizji postanowiłam najpierw skonfrontować z moimi dziećmi a potem jeszcze z wieloma innymi. Były to dzieci wychowujące się w Holandii. Zadałam im tylko jedno i to bardzo ogólne pytanie: czy jesteś szczęśliwy? Odpowiedź była szybka i zdecydowana: TAK!

I się temu nie dziwię .. 

Bardzo podoba mi się program jaki proponuje oświata w Holandii. Brak zadań domowych, wyłapywanie wśród uczniów talentów i pielęgnowanie ich, a wśród rodziców – brak presji o jak najlepsze oceny w szkole. Po szkole dzieci maja czas dla siebie, na robienie tego co lubią czyli najczęściej zajęcia sportowe czy grę na instrumencie lub po prostu zabawa na dworze. Robią to co lubią. Nie są zawalone zajęciami dodatkowymi, kolejnym angielskim czy korepetycjami z matematyki żeby zamiast 5 umieć na 6.. tu tego nie ma. Dzieci się nie przesila by spełniać swoje ambicje. 

Mam wrażenie ze dzieci wychowane w Holandii nie mają też problemu z wyrażaniem swojego zdania, są bardziej otwarte, śmiałe a ich głos ma znaczenie. 

Wiecie że tata ma możliwość pracy na 4 dni w tygodniu bo 5 dnia spędza czas dziećmi. Oczywiście wszystko zależy od pracodawcy ale jest mnóstwo zakładów które nie robią z tego problemu. Tata jest bardzo aktywny w wychowaniu dziecka. Nazywa się to papa dag. Nie należy mylić tego z Dniem Ojca.

Co do mam to w większości  albo nie pracują wcale albo pracują w niepełnym wymiarze godzin, po to by być z dziećmi kiedy one są już w domu. Jeśli nie pracują to udzielają się jako wolontariusze w szkole. 

Z drugiej strony mówi się ze ciąża to nie choroba i kobiety w ciąży pracują tutaj praktycznie do czasu porodu (oczywiście mówię tu o ciąży przebiegającej bez powikłań i o tym ze mama nie wykonuje żadnej ciężkiej fizycznie pracy) 

Zaczynajac od przedszkola .. dziecko brudne to dziecko szczęśliwe i tutaj się to zgadza. Codzienne spacery czy zabawa na dworze to standard. Każdy maluszek chętnie idzie do przedszkola, chętnie bawi się na dworze. Nie martwiąc się czy się pomoczy czy pobrudzi. To nie ważne. Rodzice odbierający dzieci nigdy nie robiły z tego problemu ze córeczka poplamiła  nowa sukienkę a syn zrobił na placu zabaw dziurę w spodniach na kolanie. 

Zajęcia w podstawówce zaczynaja się codziennie o tej samej godzinie 8:30 a trwają codziennie do 15:00 a w środy do 12:00. Tak jest chyba w całej Holandii. To jest bardzo wygodne gdy ma się kilkoro dzieci w wieku szkolnym. 

W połowie dnia, czyli ok godziny 12:00-13:00 dzieci maja przerwę. Wówczas albo jadą do domu na lunch albo zostają w szkole i tu jedzą. Najczęściej do domów wracają dzieci których rodzic nie pracował. Zawsze mnie to dziwiło  ze te dzieci wracały na 13:00 i nie wagarowały.

Tutaj chyba nie ma wagarowania .. nie spotkałam się .. gdy dziecko nie przyjdzie do szkoły to możliwe że ze szkoły rodzic dostanie telefon z pytaniem dlaczego dziecka nie ma w szkole. Poza tym niezgłoszona nieobecność w szkole jest natychmiast zgłaszana w urzędzie miasta i urzędnik może przyjść do domu i sprawdzić co się stało. Jeśli nikogo nie będzie w domu to rodzice mogą spodziewać się mandatu w wysokości ok. 400 euro. Jeśli dziecko jest chore to rodzic ma obowiązek zgłosić to w szkole telefonicznie przed rozpoczęciem się lekcji. Taka zgłoszona przez rodzica nieobecność nie jest karalna. 

W szkołach dzieci tez nie są jakoś super przeciążane nauką. Na przerwach zawsze wychodzą na dwór, na plac zabaw czy boisko. No chyba że jest gradobicie lub ulewa. Wtedy przy planszówkach zostają w holu czy klasie.

Inaczej wyglada to w szkołach średnich – tutaj szkoły maja kontakt z rodzicami poprzez specjalny system. Logują się online i widza czy dziecko się spóźniło do szkoły, czy było nieobecne, jakie ma oceny, jakie i z czego zadanie domowe. Np. za dwa spóźnienia dziecko musi zostać 30 min po lekcjach w szkole lub zameldować się rano na 30 min przed rozpoczęciem lekcji. Metody są różne. 

W Holandii dzieci się nie karci, nie daje klapsów. To karalne! I dobrze. Są inne metody wychowawcze. Dużo skuteczniejsze. A wiemy ze przemoc fizyczna zawsze jest zła. Zawsze. Mówią „daj  klapsa jak pyskuje” a to przecież ma zupełnie odwrotny skutek. Może uciszy dziecko na chwile ale pozostawia rysę na jego psychice na zawsze. Jak pyskuje, ja bym powiedziała ze broni swoje zdania i szuka argumentów, to wysłuchaj je a nie uciszaj! Gdy emocje opadną to porozmawiajcie jeszcze raz i wysłuchajcie się nawzajem. 

Każda holenderska rodzina co 3 miesiące dostaje pieniądze na dzieci. Sa one przeznaczane na ubrania, buty czy inne potrzeby związane z dzieckiem. Oczywiście rodzice mogą je wydać na co chcą ale w większości wydają je na dzieci. 

Nauka jest ważna. Rodzice dbają by dziecko miało dobre wykształcenie, by miało wystarczająco dużo ruchu codziennie ale najważniejsze dla holenderskiego rodzica jest by ich pociecha czuła się dobrze sama ze sobą, akceptowała siebie i innych i by była szczęśliwa. 

Kreatywność to zdolność nieszablonowego myślenia, umiejętność wychodzenie z ram, łamania schematów.

Słuchaj również Podcastu: System nauczania w Holandii

RELATED ARTICLES

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przechowujemy ciasteczka. Chcesz pozostać na stronie - kliknij Zgadzam się Szczegóły

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close