Zacznę od tego ze uwielbiam to holenderskie rowerowanie. 

Pamietam, jak kiedyś podczas podczas jednego ze spacerów z tatą który przyjechał na krótki urlop, spojrzałam na niego, a on bacznie obserwował osobę wyprowadzająca rower i szykował się do wyjazdu. Spojrzenie i reakcja mojego taty – bezcenna. Już mówię dlaczego.

„Jak to? Facet w garniturze i rower? On powinien do jakiejś wypucowanej bryki wsiąść”

Otóż patrzył on z zaciekawieniem na mężczyznę ubranego w garnitur a w ręku trzymającego teczkę – pewnie od laptopa. I ten gość wsiadł na  rower i odjechał. Ot takie to holenderskie ale dla mojego taty to było mega zadziwiające i wywołało uśmiech na jego twarzy. Jak to? Facet w garniturze i rower? On powinien do jakiejś wypucowanej bryki wsiąść. Do dziś pamietam to jego zdziwienie na twarzy. I ten podziw. Wiem ze potem często opowiadał o tym znajomym po powrocie do kraju. 

Rower to podstawa w Holandii. Nie znam osoby nie mającej rowera! 

Tu dzieci zaczynające szkołę wieku 4-5 lat już zasuwają na rowerkach do szkoły. Oczywiście takie maluchy jeżdżą z rodzicami. Choć przyznam ze z tym to bywa różnie.. widywałam takie maluszki jeżdżące same ..

No ale jakie tu są warunki do rowerowania..

No cudowne! Jezdnie pomniejszone o szerokie  drogi rowerowe. Wyobraźcie sobie jazdę rowerem bez podjeżdżania na chodniki. 

Poezja!

Rowerzyści maja swoje własne światła na przejściach. No i uwaga! Na rondzie rower ma pierwszeństwo! Zawsze to powtarzam gdy odwiedza mnie rodzina czy przyjaciele z Polski.   

No i rowerzysta tu to niemalże jak święta krowa. 

Proszę zamknąć oczy i wyobrazić sobie w Polsce sytuację kiedy rowerzysta jedzie ulicą (akurat nie było tam drogi dla rowerów a chodnik jest dla pieszych wiec rowerzysta jedzie po ulicy) a za nim autobus. Tempo autobusu dostosowane do rowerzysty bo nie było jak wyminąć. Nikt się nie denerwuje, nikt nie trąbi i na pewno nie obrzuca obelgami, nie podjeżdża za blisko. To jest super!

Sama mam rower taki bardzo średniej klasy i kupiony z drugiej ręki zaraz po przyjeździe do Holandii. Po 8 latach mam wciąż ten sam rower który sprawuje się wyśmienicie a jeżdżę nim niemal codziennie i cały rok na okrągło. 

Widać że po przejściach ale jeździ. A to najważniejsze. Nie muszę chodzić pieszo. Nie muszę płacić za parkowanie w centrum. Same zalety.

Gdy jadę rowerem to absolutnie nie przejmuje się strojem. To jak akurat jestem ubrana, tak jadę. Czy to gdy wybieram się na imprezę i mam sukienkę i obcasy .. Czy gdy pada deszcz, a ja musze wyjść to zakładam kurtkę z kapturem, wsiadam na mojego dwukołowego rumaka i mknę..

Standardowy obywatel mieszkający w Holandii ma tzw. rower miejski z bagażnikiem i dwiema torbami po bokach tylnego koła. Czasem jeszcze z przodu na kierownicy albo kosz wiklinowy, albo przyczepiona skrzynka od piwa.. różnie. Torby i kosze są idealne na zakupy. Nierzadko jadę rowerem po zakupy na cały tydzień. Wracam zapakowana jak bagażówka. Ale co tam. Rowerem zawsze łatwiej dojechać wiec biorę rower. 

Studenci to już w ogóle mają rozklekotane te rowery. A jeżdżą. I są szczęśliwi ze nie musza chodzić. Haha. 

Wyobraźcie sobie drogi z zakazem wjazdów dla aut ale nie dla rowerzystów. Tak jest w Holandii. Fajnie, nie?

Chcesz kupić suszarkę do bielizny? Żaden problem żeby przewieźć ja rowerem. 

Ba! Jeden to nawet wannę ciągnął za rowerem! Chyba się przeprowadzał i miał sentyment do tej wanny .. przyznam szczerze ze nie pamietam czy koleżanka robiąca to zdjęcie skupiona tutaj była na tym co rower potrafi czy na samej flocie .. bo jest na czym oko zawiesić 😉

Nierzadkim widokiem są korki wśród rowerzystów, albo jak jest ich tyle na przejściu ze przy jednym zielonym świetle nie są w stanie wszyscy przejechać.. 

No a już w ogóle jak np. jedziesz pociągiem do pracy a na stację podjeżdżasz rowerem a tam brak miejsca żeby rower zaparkować bo tyle ich stoi. No mówię wam! 

Średnio jeden Holender to min 1 rower. 

W mieście rowerem dojedziesz niemalże wszędzie niekiedy szybciej niż autem. 

Podam przykład:

Do jednego z supermarketów mam 4 km. Jadąc autem zajmuje mi to 15 min ( liczyłam). Po drodze światła, do tego szukanie miejsca na parkingu.. 

Do tego samego supermarketu jadąc rowerem zajmie mi to 3,4 km i 10 min. Jadę na skróty i rower parkuję tuż przed wejściem do sklepu. 

I co Wy na to? 

Gdy wiem ze przyjedzie mój brat z rodzina czy mama, czy kuzyn, czy inni z wizytą na kilka dni – wypożyczam dla nich rower. No być w Holandii i nie jechać rowerem? Nie odbieram im takiej przyjemności. 

I ta kultura jazdy ..

Dziecko uczące się jeździć ma oczywiście kask i często ochraniacze a do tyłu siodełka przyczepioną chorągiewkę. Takie to słodkie. To rowerowa nauka jazdy. 

Mały człowieczek który dopiero co z pampersa wyskoczył a tu już na rowerku pedałuje. Mama lub tata jadą obok swoim rowerem trzymają je za ramię by nauczyć je zachować odstęp oraz że jazda rowerem to nie wyścig. Spokojne tempo. 


To kiedy wskakujemy na rower?
😉🚴🏻‍♀️

RELATED ARTICLES

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przechowujemy ciasteczka. Chcesz pozostać na stronie - kliknij Zgadzam się Szczegóły

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close